• Wpisów: 17
  • Średnio co: 65 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 17:20
  • Licznik odwiedzin: 2 444 / 1171 dni
 
angel2821
 
W połowie drogi James`owi zadzwonił telefon, zatrzymał się na poboczu. Zszedł z motoru i odebrał. Gdy skończył podszedł do Suzan.
-Wybacz, ale z naszych planów nici, ponieważ zadzwonił Alex- poniformował ją
-Co?! Myślałam, że to Alex jest na każde twoje zawołanie, a nie ty na jego, ale cóż, odwieź mnie do parku.- zacisneła zęby
- Hmm, a nie do domu?- uniósł brew
-Powiedziałam do parku czyż nie? Więc tak zrób- usiadła z powrotem na motor
-Jak tam chcesz- usiadł przed nią
I ruszyli. Suzan była wściekła, bardziej niż zwykle, normalnie w niej wrzało. Po kikunastu minutach byli w parku. Suzan zsiadła z motoru, oddała James`owi kask i poszła bez słowa.
-Ej, może spotkamy się kiedy indziej?- krzyknął za nią
-Wypchaj się- odkrzykneła i pokazała mu środkowy palec
-Mhm ostra z niej dziewczynka- mruknął pod nosem i pojechał
-Aaa nienawidzę go!- krzykneła na głos nie zważając na to, że patrzą się na nią ludzie
Chodziła w tą i z powrotem rozłoszcona. Wyzywała go od najgorszych dupków.
Spotkała znajomych z klasy, pogadała z nimi chwilę i zamierzała iść do domu, gdy nagle ktoś zaciągnął ją w krzaki, zakrywając jej usta dłonią. Wierzgała nogami, próbowała się wyrwać, ale napastnik ją sam puscił.
Odwróciła się i zamierzała krzyknąć, ale zauważyła... Felixa
-Felix? Ludzie!! Chcesz żebym zawału dostała?? A propos
kiedy wypuścili Cię z komisariatu??- wystraszyła się nie na żarty
-Wypuścili mnie dzisiaj rano, i dziękuje Ci bardzo za wszystko- miał ponurą minę
-Ehh, wybacz, ale naprawdę byłeś dziwny, chodź pójdziemy gdzieś i pogadamy. Bo hmm krzaki to nie najlepsze miejsce- skrzywiła się
-Hmm no dobrze- wyszedł z krzaków, ciągnąc za ręke Suzan
-Ej! Możesz mnie puścić!!- wyrwała ręke z uścisku Felixa- Chodźmy do kawiarni jakieś- potarła nadgarstek
-Oj wybacz, dobrze więc chodźmy- schował ręce do kieszeni
Poszli do najbliższej kawiarni. Suzan zadarła głowę, aby przeczytać nazwę "Magiczne wypieki"
*Hmm ciekawa nazwa. Magicznne.. Gdzieś już widziałm tą kawiarnię...-myśli
Weszli do kawiarni i usiedli gdzieś w kącie, aby nikt nie mógł ich usłyszeć. Zamówili sobie cappucino. Felix do tego zamówił szarlotkę na ciepło, a Suzan sernik z lodami.
-A więc opowiadaj. Bo chyba masz jakiś powód, tak bez uprzedzenia, pakować mnie w krzaki- spojrzała się na niego niewyjaśnionym wzrokiem
-A więc, nie piłem tego dnia kiedy zgarneła mnie policja, nie brałem niczego, jednak, ehhh może to zabrzmieć dziwnie i możesz nie uwieżyć, ale posłuchaj..- stał się ciut nerwowy
-Wysłucham Cię, tylko spokojnie- położyła mu swoją dłoń na jego, aby się uspokoił
-Ehh, a więc tego dnia. Byłem w parku i zaczepił mnie jakiś facet... pytał się o Ciebie. Nie mam pojęcia skąd wiedział, że Cie znam i czemu szukał akurat Ciebie. Powiedziałem mu, że nie wiem gdzie się znajdujesz, a on naciskał coraz bardziej, gdy ja odmawiałem mu pomocy w znalezieniu Ciebie, zauważyłem w jego coś dziwnego. Zauwazyłem gniew... ale ten gniew miał kolor czerwony i wtedy czułem
się jak zaczarowny... Suzan ja też nigdy w to nie wierzyłem, alee... on chyba rzucił na mnie urok..- przełknął śline
Suzan wpatrywała się w niego przez dobrą minutę bez mrugnięcia okiem.
-Wiesz chyba uderzyłeś się w w głowę, musisz iść do lekarza. Tak lekarz na pewno Ci pomoże.- wstała od stolika i wyszła z kawiarni. Zaczerpnąć świeżego powietrza. Spojrzała na wyświetlacz telefonu była 19: 30.
Suzan myślała, że to koniec niespodzianek jak na dziś, jednak mocno się myliła...
---------------------------------------------------------
Mam nadzięję, że się podobało ;). Wybaczcie, że wczoraj nie dodałam żadnego wpisu, ale miałam małe urwanie głowy. W roku szolnym postaram się dodawać codziennie wieczorem nowe cześći,a jak nie codziennie to co dwa dni. Miłego dzionka życzę i pozdrowienia ;)

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego