• Wpisów: 17
  • Średnio co: 65 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 17:20
  • Licznik odwiedzin: 2 444 / 1171 dni
 
angel2821
 
Po skończonych wszystkich lekcjach Lucy i Suzan razem wyszły ze szkoły.
-Może pójdziemy gdzieś razem??- zapytała Lucy
-Hmm czemu nie, chociaż ciotka będzie się o mnie martwić- myślała Suzan
-Nic Ci się nie stanie, jesteś ze mną- wyszczerzyła zęby w uśmiechu Lucy
-No okej
Dziewczyny poszły do parku. Gadały śmiały się i lepiej poznały.
-Ej dziewczynki co tak szybko- odezwał się głos za nimi
Odwróciły się przestraszone.
-Alex!! Chcesz żebym zawału dostała??- powiedziała przestraszona Lucy
-Ty nie, ale twojej przyjaciółeczce by się przydało.- objął Lucy i wskazał na Suzan
-E tam gadasz, po prostu pogódź się z tym, że nie zawsze będzie tak jak ty chcesz- wzruszyla ramionami
-Hmm, ej patrzcie tam, jakiś kolo całkmiem pijany-wskazał palcem na jakiegoś chłopaka
Suzan odwróciła się i zobaczyła... Felixa.
-No nie, jeszcze on-mrukneła- Zaraz przyjdę-powiedziałana głos
Poszła do Felixa, a osłupieni znajomi odprowadzili ją wzrokiem
-Felix, co Tobie??- klepneła go w ramię
-Ooo najpiękniejsza Suzan, co tam u Ciebie- zapytał kołysząc się- Suzan, tu jest Suzan, śliczna no nie??- krzyknął na całe gardło
Suzan chciała go jakoś uciszyć, ale żadne sposoby nie działały.
-Kurde, dzwonie na policje- zdenerwowała się
Jak powiedziała tak zrobiła po kilku minutach policja przyjechała. Zabrała na komisariat Felixa. Powiedzieli jej, że jak będą jej potrzebować to zadzwonią.
Gdy wszystko ucichło, poszła do Lucy i Alexa.
-No no, współczuje gościowi, ledwie coś powiedział, a ty wezwałaś policje- skrzywił się James
-A ty do cholery skąd ty tu?? Wszędzie Cie pełno, i to mój zasrany interes co robie, a czego nie. Kumasz??- zdenerwowała się poraz kolejny tego dnia
James coś do niej mówił, ale ona błądziła wzrokiem po drzewach. Iiii na jednym drzewie siedział człowiek, na drzewie!! Przyglądał jej się z taką wrogością w oczach.
-Ej widzicie tego człowieka na drzewie??- wskazała na drzewo
-Zwidy masz jakieś czy coś, ja tam nikogo nie widze- zdzwił się Alex
Ale Suzan go widziała patrzył prosto na nią, jakby chiał coś jej powiedzieć, ale niezbyt miłego.
Gdy spojrzała się na James`a, on też dziwnie się jej przyglądał.
-Dobra, uważaj sobie mnie za wariate, ale nie gap się takk na mnie!! Do cholery- dźgneła James`a palcem w bok
-Dobra Suzan chodź odprowadzę Cię, bo towarzysto tych pajaców nie wychodzi Ci na dobre- mrugneła Lucy
-Ej mówisz o swoim chłopaku-pogroził jej palcem Alex
-No własnie wiem, pajacu- pocałowała go w policzek, a James`a poklepała po plecach
Wzieła pod ręke Suzan.
-Prowadź kochana, do twojego królestwa- zaśmiała się Lucy
I dziewczyny poszły do Suzan, a chłopacy zajeli się sobą, a ten człowiek na drzewie?? Zniknął tak szybko jak się pojawił.
W połowie drogi do Suzan zadzwonił telefon. Wyjeła go z torby i spojrzała na wyświetlacz. Policja
-Tak słucham-odebrała
-Czy rozmawiam z Panią Suzan Rose??- zapytał policjant
-Tak owszem, to ja zadzwoniłam po państwa w sprawie dziwnego zachowania Felixa- wytłumaczyła
-To proszę przyjechać na komisariant jak najszybciej- oznajmił jej policjant
Po tym komunikacie od razu się rozłączyła.
-Dzwonili z policji, mam przyjechać na komisariant-powiedziała Suzan do Lucy
-No okej, ale skąd tu weźmesz samochód?- uniosła brew
-Samochód może nie, ale motor owszem-odezwał się James
Dziewczyny się odwróciły
-Co?? Wy nas śledzicie czy jak?- zdzwiła się Suzan
-Nie, ale nawet gdyby tak to jak na razie wychodzi to wam na dobre- uśmiechnał się zadziornie James
Suzan chciała spytać się coś Lucy, ale ona już siedziała na motorze Alexa, przytulając się do niego.
-Ja z nim nie pojade-wskazała na James`a
-Co boisz się??- uniósł brew
-Nie, bo na motorze jeździłam nie raz- powiedziała
Co było prawdą, jeszcze kilka dni temu gdy mieszkała z ojcem, to śmigała na motorze przyjaciela, co nie koniecznie podobało się ojcu.
-No to wsiadaj i nie marudź- klepnął miejsce za sobą
-Z Tobą? Nigdy, jeszcze będe musiała Cie dotykać?Nie i jeszcze raz nie- pokiwała głową
-Niektóre laski, pozabijały by się o to, żeby mieć okazje ze mną jechać- puścił do niej oczko
-Jakbyś nie zauważył ja nie należe do tych "niektórych"- pokazała mu język
-Suzan!! Wsiadaj z nim, bo tracę cierpliwość-krzykneła na nią Lucy
-No dobra, raz ewentualnie
Podeszła do James` i usiadła za nim.
-Trzymaj się tu- wziął jej ręce i położył sobie na brzuchu
-A wy wogule wiecie gdzie jest tem komisariat?- zapytała Suzan
-Tak, nie mieszkamy tu kilka dni, tylko kilka lat-odezwał się James
I ruszyli na komisariat. Suzan podobała się ta przejażdżka, ten wiatr we włosach i hałas.
---------------------------------------------------------
Mam nadzięje, że podobała się wam ta częśc. Zaniedługo 200 odwiedzin, dziękuje wam kochani, że jesteście tak aktywni. Uwielbia was ;** Miłego dzionka wam życzę. Pozdrowionka.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego