• Wpisów:17
  • Średnio co: 61 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 17:20
  • Licznik odwiedzin:2 371 / 1107 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Gdy Suzan wstała i przyszykowała się taty już nie było. Zeszła na dół na śniadanie.
-Witaj kochaniutka- przywitała ją ciocia całując w czoło
-Witaj ciociu- uśmiechnęła się- Dzisiaj cały dzień mnie nie będzie bo spędze go z Lucy- dodała
-Dobrze, tylko wróć najpóźniej o północy- usiadła jej ciocia do stołu
Gdy Suzan zjadła śniadanie to udała się do szkoły. Po skończonych lekcjach razem z Lucy udała się nad jeziorem, gdy już tam dotarły, rozłożyły koc, który Lucy miała w aucie.
-Wiesz... bo... ma przyjść Alex z James`em- Lucy zaczęła skubać trawę
-Co??!! Miałyśmy być same, dobra Alexa jeszcze zniosę, ale James?? To już za dużo- machała rękoma
-Suzan, ale uspokój się, przecież on Cię nie ugryzie. O o wilku mowa, właśnie idą- wskazała w kierunku chłopaków
-Hejka dziewczyny- przywitał się Alex, całując Lucy
-No heej- powiedziała Lucy
-A Tobie języka zabrakło w gębie??- odezwał się James
-Co??!! Mi?? To ty się nie odezwałeś, a wogule nawet nie waż się zwracać mi uwagę- Suzan zacisnęła pięśc
-Dobra, dobra, wyluzuj- podniósł ręce James
I tak James kłócił się z Suzan, a Alex z Lucy wymieniali się pocałunkami.
*W tym samym czasie w domu Cioci*
-Wiesz, że nie wiadomo jak ona zareaguje- usiadł ciocia na kanapie
-Wiem, wiem, nie chcę nawet, żeby to odziedziczyła, boje się, że ją stracę tak jak Lissanne- tata Suzan ukrył twarz w dłoniach
- Michael, wiem że się boisz, ale nic nie poradzimy, a nie możey pozwolić, żeby nie wiedziała, przecież wiesz jakie to jest potężne- ciocia Sara położyła dłoń na kolanie Michaela, ojca Suzan
Na tym skączyła się tajemnicza rozmowa tych dwojga.
*Nad jeziorem*
-Dobra ja idę- Suzan wstała z koca i zaczęła się pakować
-Gdzie?? Czemu??- zaczęła się pytać Suzan
-Nie wiem gdzieś pochodzę, a czemu?? Muszę pochodzić zamienić miejsce- wzruszyła ramionami
-Okej, ja tu jeszcze z Alexem zostanę- uśmiechnęła się do niej
Suzan pożegnała się z Alexem i Lucy, a James był w jeziorze.
Po 15 minutach usłyszała jak ktoś za nią idzie. Odwróciła się i zobaczyła James`a
- A ty tu co??- uniosła brew
-Ja?? Idę za Tobą, żebyś znowu się nie przestraszyła, że ktoś wciąga Cię w krzaki- wyszczerzył zęby
-Phii, ej, zarsz zaraz, skąd ty o tym wiesz?? Lucy powiedziałam o tym jakąś godzinę temu, a ty wtedy się kąpałeś- stała się podejrzliwa
-Przechodziłem tamtędy- wzruszył ramionami
-Dobra, dobra, powiedzmy, że Ci wierzę- odwróciła się i szła dalej
-Pójdźmy na parking, uprzedzając twoje pytanie "Po co??". Zostawiłem tam mój motor- poinformował ją
I tak poszli na parkin po motor, a potem James gdzieś ją zawiózł, a ona nie miała zielnego pojęcia gdzie. Suzan go nienawidziła, ale z drugiej strony był taki zaskakujący i zmienny... To była dla niej adrenalina, a ona bardzo ją lubiła.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Po
dość dziwnym przeżyciu wróciła do domu. Otworzyła drzwi i usłyszała
głosy, które od razu przycichły gdy weszła.
-Ciociu, gdzie jesteś??- zawołała z korytarza
-W salonie, kochaniutka- krzyknęła ciocia
Suzan rzuciła buty w kąt i poszła do salonu. To co zastała, bardzo, ale
to bardzo ją zaskoczyło. Na kanapie z ciocią siedział jej tata.
-Tata??- krzyknęła zaskoczona
-Cześć córciu przyszłem zobaczyć jak sobie radzisz- wstał, chcąc ją
przytulić
-Co?? Nigdy się mną nie interesowałeś, a teraz tak nagle Ci na mnie
zależy- odsuneła się od niego nie przyjmując uścisku
-Ależ córeczko zawsze byłaś dla mnie ważna, tylko mam bardzo dużo pracy,
musiałem nas utrzymać, a ty nie chciałaś zbytnio ze mną rozmawiać-
usiadł z powrotem na kanapę
-Ja nie chciałam z Tobą rozmawiać??!! Ja??!! To ty nigdy nie
zaproponowałeś mi rozmowy. Nie wspierałeś mnie po śmierci mamy!! Nigdy!!
Myślisz, że było mi łatwo??!! Ja Cię potrzebowałam... nadal potrzebuję-
po jej policzkach pociekły łzy
-Córeczko wybacz ja nie chciałem, myślałem... ehh, sam nie wiem co
myślałem, wybacz mi, wiesz, że Cie kocham- potarł czoło
-Ehh wybaczyć, zawszę Ci wybaczę, w końcu jesteś moim ojcem, ale nie
licz na to, że będe twoją grzeczną córeczką i będziesz ze mną sobie
gawędził przy kolacji- odwróciła się na pięcie i wyszła z salonu udając
się po schodach do pokoju.
-Nie martw się, będzie dobrze- zdążyła jeszcze usłyszeć głos cioci przed
zamknięciem drzwi
Rzuciła się na łóżko ocierając łzy. Wyjeła zdjęcie mamy.
-Tylko ty potrafiłaś mnie zrozumieć- szepneła do zdjęcia
Spojrzała się na zegarek była 21:10. Nie chciało jej się jeść, ani
schodzić i poraz kolejny widzieć ojca, więc postanowiła, że włączy
laptopa. Weszła na facebooka, na czacie była Lucy.
*Lucy* Hejka kochana co tam u Ciebie??
*Suzan* Hejka bywało lepiej, a u Ciebie
*Lucy* Świetnie, o się stało?? Opowiadaj szybko.
*Suzan* Widziałam Felixa, gadał jakieś głupoty, nie było spotkania z
James`em, ponieważ zadzwonił do niego Alex. I przyjechał ojciec..
*Lucy*Widzę, że miałaś dzień pełen wrażeń, pogadamy o tym jutro bo tata
mnie woła do zobaczenia. Papatki
*Suzan*Papa, do juterka

Lucy się wylogowała, a na ekranie laptopa, pojawiło się nowe okno z
czatem.
*James* Hej jak leci??
*Suzan*Nie twój interes, a poza tym skąd masz mnie w znajomych??
*James*Aaa to taki sekret. A nie można się spytać??
*Suzan* Można, ale nie ty. Nie mam czasu, ani ochoty z Tobą pisać.
Żegnaj

Nie czekając Suzan wyłączyła laptopa.
-Teen dzień, był bardzo wyczerpujący*zieeew*- ziewnęła
Poszła się umyć i potem położyła się do łożka. Zasneła długim i głebokim
snem.
 

 
W połowie drogi James`owi zadzwonił telefon, zatrzymał się na poboczu. Zszedł z motoru i odebrał. Gdy skończył podszedł do Suzan.
-Wybacz, ale z naszych planów nici, ponieważ zadzwonił Alex- poniformował ją
-Co?! Myślałam, że to Alex jest na każde twoje zawołanie, a nie ty na jego, ale cóż, odwieź mnie do parku.- zacisneła zęby
- Hmm, a nie do domu?- uniósł brew
-Powiedziałam do parku czyż nie? Więc tak zrób- usiadła z powrotem na motor
-Jak tam chcesz- usiadł przed nią
I ruszyli. Suzan była wściekła, bardziej niż zwykle, normalnie w niej wrzało. Po kikunastu minutach byli w parku. Suzan zsiadła z motoru, oddała James`owi kask i poszła bez słowa.
-Ej, może spotkamy się kiedy indziej?- krzyknął za nią
-Wypchaj się- odkrzykneła i pokazała mu środkowy palec
-Mhm ostra z niej dziewczynka- mruknął pod nosem i pojechał
-Aaa nienawidzę go!- krzykneła na głos nie zważając na to, że patrzą się na nią ludzie
Chodziła w tą i z powrotem rozłoszcona. Wyzywała go od najgorszych dupków.
Spotkała znajomych z klasy, pogadała z nimi chwilę i zamierzała iść do domu, gdy nagle ktoś zaciągnął ją w krzaki, zakrywając jej usta dłonią. Wierzgała nogami, próbowała się wyrwać, ale napastnik ją sam puscił.
Odwróciła się i zamierzała krzyknąć, ale zauważyła... Felixa
-Felix? Ludzie!! Chcesz żebym zawału dostała?? A propos
kiedy wypuścili Cię z komisariatu??- wystraszyła się nie na żarty
-Wypuścili mnie dzisiaj rano, i dziękuje Ci bardzo za wszystko- miał ponurą minę
-Ehh, wybacz, ale naprawdę byłeś dziwny, chodź pójdziemy gdzieś i pogadamy. Bo hmm krzaki to nie najlepsze miejsce- skrzywiła się
-Hmm no dobrze- wyszedł z krzaków, ciągnąc za ręke Suzan
-Ej! Możesz mnie puścić!!- wyrwała ręke z uścisku Felixa- Chodźmy do kawiarni jakieś- potarła nadgarstek
-Oj wybacz, dobrze więc chodźmy- schował ręce do kieszeni
Poszli do najbliższej kawiarni. Suzan zadarła głowę, aby przeczytać nazwę "Magiczne wypieki"
*Hmm ciekawa nazwa. Magicznne.. Gdzieś już widziałm tą kawiarnię...-myśli
Weszli do kawiarni i usiedli gdzieś w kącie, aby nikt nie mógł ich usłyszeć. Zamówili sobie cappucino. Felix do tego zamówił szarlotkę na ciepło, a Suzan sernik z lodami.
-A więc opowiadaj. Bo chyba masz jakiś powód, tak bez uprzedzenia, pakować mnie w krzaki- spojrzała się na niego niewyjaśnionym wzrokiem
-A więc, nie piłem tego dnia kiedy zgarneła mnie policja, nie brałem niczego, jednak, ehhh może to zabrzmieć dziwnie i możesz nie uwieżyć, ale posłuchaj..- stał się ciut nerwowy
-Wysłucham Cię, tylko spokojnie- położyła mu swoją dłoń na jego, aby się uspokoił
-Ehh, a więc tego dnia. Byłem w parku i zaczepił mnie jakiś facet... pytał się o Ciebie. Nie mam pojęcia skąd wiedział, że Cie znam i czemu szukał akurat Ciebie. Powiedziałem mu, że nie wiem gdzie się znajdujesz, a on naciskał coraz bardziej, gdy ja odmawiałem mu pomocy w znalezieniu Ciebie, zauważyłem w jego coś dziwnego. Zauwazyłem gniew... ale ten gniew miał kolor czerwony i wtedy czułem
się jak zaczarowny... Suzan ja też nigdy w to nie wierzyłem, alee... on chyba rzucił na mnie urok..- przełknął śline
Suzan wpatrywała się w niego przez dobrą minutę bez mrugnięcia okiem.
-Wiesz chyba uderzyłeś się w w głowę, musisz iść do lekarza. Tak lekarz na pewno Ci pomoże.- wstała od stolika i wyszła z kawiarni. Zaczerpnąć świeżego powietrza. Spojrzała na wyświetlacz telefonu była 19: 30.
Suzan myślała, że to koniec niespodzianek jak na dziś, jednak mocno się myliła...
---------------------------------------------------------
Mam nadzięję, że się podobało . Wybaczcie, że wczoraj nie dodałam żadnego wpisu, ale miałam małe urwanie głowy. W roku szolnym postaram się dodawać codziennie wieczorem nowe cześći,a jak nie codziennie to co dwa dni. Miłego dzionka życzę i pozdrowienia
 

 

Po wszystkich lekcjach. Suzan i Lucy poszły do kawiarni która znajdowała
się niedaleko szkoły. Usiadły koło okna, więc miały widok na wszystkich
uczniów. Po kilku minutach rozmowy, przerwali im Alex i James.
-Do jasnej cholery, ile można??- zdenerwowała się Suzan
-No co, nie lubisz naszego towarzystwa??- zaczął przekomarzać się z nią
James
-Twojego napewno nie- wyszczerzyła zęby w uśmiechu Suzan
-No to polubisz, dzisiaj o 18 w parku, zabiorę Cię gdzieś- powiedział
James i wyszedł z kawiarni bez Alexa
-Ee czy on taki zawsze?? Tajemniczy i wogule??- zwróciła się do James`a
-Ta zdarza mu się, ale nie, aż tak często- wzruszył ramionami
Pogadali jeszcze z pół godziny i każdy poszedł w swoim kierunku. Suzan
dotarła do domu i otworzyła drzwi.
-Jestem- krzykneła w wejściu
Nikt nie odpowiedział, zamkneła za sobą drzwi i weszła do środka, zdjeła
buty i udała się w kierunku salonu. Odłożyła torbę i zauważyła kartkę
na stole.
"Jestem na zakupach, a potem idę się spotkać z koleżanką. Wrócę około
16. Ciocia ♥"
-Hmm czyli mam dwie godziny dla siebie- powiedziała sama do siebie
Poszperała po wszystkich szufladach. I znalazła jakiś album ze
zdjęciami. Usiadła na kanapie i zaczeła oglądać. Ona jako niemowlak, ona
jako małe dziecko, ona bawiacą się, ona robiąca różne czynnosci. I
kilka lub kilkanaście było takich zdjęć. Potem były zdjęcia jej i mamy
jak były razem. Zdjęcia wywołały u Suzan wspomnienia i łzy w oczach.
Chciala już zamknąć album ale z niego wypadło jakieś zdjęcie. Była na
nim jej mama unosząca się nad ziemią, a koło niej jej tata uśmiechający
się do obiektywu.
-Hmm może wymazali jakiś obiekt z dołu zdjęcia, tak na pewno to, to-
odłożyła album na miejce i zrobiła sobie coś do zjedzenia.
Po najedzeniu się zaczeła krzątać się po domu, aż nie przyszła ciocia.
-Cześć kochaniutka- pocałowała w policzek Suzan
-Witaj ciociu, umówiłam się dzisiaj z kolegą o 18 w parku- przywitała
się i oznajmiła jej
-Ooo no dobrze, to randka??- uśmiechneła się do niej ciocia i puściła
oczko
-Nie! Nie! No coś ty to tylko koleżeńskie spotkanie- zaprzeczała
-No dobrze, to powiedz tylko ja będziesz wychodzić, bo ja zabieram się
za robienie ciasta.
-Dobrze- pokiwała głową na znak zgody
Suzan przez następną godzinę, oglądała telewizje, a potem zaczeła się
szykować. Ubrała się dość normalnie bo po co się stroić.
-Wychodzę- krzykneła po 20 minutac szykowania
-Dobrze-nie wracaj za późno odkrzykneła ciocia
Suzan wyszła i udała się do parku, James już tam na nią czekał. Nie
ukrywała, że była zdziwona, bo był pięc minut przed czasem.
-No to wsiadaj i jedziemy-wskazał na motor
-Żadnego cześć lub hej??- zapytała
-Hej, a teraz wsiadaj- powiedział
-No hej, już wsiadam- przewróciła oczami
Najpierw usiadł James, a potem Suzan i ruszyli. Suzan przez cała drogę
zastanawiała się gdzie ten wariat może ją zabrać.
---------------------------------------------------------
Następna część już jutro. Mam nadzieję, że ta wam się podobała, na razie
się zbyt dużo nie dzieje, ale za niedługo to się zmieni
Dziękuje wam kochani za 328/18 dni odwiedzin, jesteście kochani.
Dziękuje wam za wszystkie miłe. Komentarze Życzę miłego dzionka ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Suzan obudziła się nad ranem...
-Co??!! Jest 6:30?? No fajnie i spałam jeszcze w ciuchach-mówiła sama do siebie
Zeskoczyła z łóżka, wzieła czyste ciuchy i poszła się umyć oraz ubrać. Po tych czynnościach udała się z powrotem do pokoju, nie była głodna więc śniadanie zostawiła na później.
Zaczeła uważnie rozglądać się po pokoju. Łóżko jak łóżko, ładne czyste ściany. Obrazyy... Poszła pod obraz i sciągnęła go.
-Tak chyba lepiej-położyła go na łóżku
Pooglądała wszystkie szafki i półki. Usiadła na łóżku kładać obraz na podłoge. Zaraz zaraz coś z niego spadło. Była to... biała koperta.
-Co to ulicha jest??-spytała się sama siebie
Wzieła "tą" koperte do ręki. Obejrzała z każdej strony i otworzyła.

"Jeśli to czytasz córeczko to znaczy, że wszystko poszło zgodnie z planem. Wszystkiego dokładnie dowiesz się w 17 urodziny. Kochanie tak bardzo mi przykro, że nie mogę
być przy Tobie... W urodziny pamiętaj, aby zobaczyć czy na prawej ręce masz tatuaż. Masz nie robić tatuażu tylko sprawdzić. Wybacz, wiem, że to dla Ciebie niezrozumiałe i
nie wiesz o co chodzi, ale w krótce się dowiesz... Na razie nikomu nie mów, że znalazłaś ten list. Dopiero powiedz cioci gdy skończysz 17 lat.
Kocham Cię
Twoja kochająca i oddana mama"
Suzan odłożyła list z drżącymi dłońmi. Po policzku spłyneła samotna łza. W jej głowie narodziło się wiele pytań. Jaki plan?? Skąd mama wiedziała, że umrze?? A może nie umarła?? Co ma się wydarzyć w 17 urodziny?? O co chodzi z tatuażami?? I skąd ulicha wiedziała, że znajde ten list prędzej niż w moje urodziny?? Pytania nie dawały jej spokoju. Zeszła na dół, zrobiła sobie śniadanie, zjadła je, jedak przy każdej tej czynności głowę zaprzątały pytania.
-Hej kochaniutka. Jak się spało??- z nikąd pojawiła się ciocia
-Bardzo dobrze-uśmiechneła się sztucznie
Po kilku minutach rozmowy, Suzan pożenała się z ciotką, wzieła plecak i wyszła do szkoły. Szła pieszo, ponieważ Felix nadal przebywał na komisariacie. Cała drogę próbowała odpowiedzieć sobie na swoje pytania, ale żadne logiczne rozwiązanie nie przyszło jej do głowy.
Po 15 minutach była na boisku szkolnym.
-Hej Suzan- przytulił ją ktoś od tyłu
-Hej... Lucy??- zgadywała Suzan
-Dobrze!!-wyskoczyła zza jej pleców
-Wariatka-uśmiechneła się do Lucy
-Osiołek-zaczeła się z nia przekomarzać Lucy
I tak cała przerwę, Suzan się tak zagadała że zapomniała o całej porannej sytuacji, aż do dzwonka oznajmiającego lekcje. Suzan i Lucy oraz inni uczniowie udali się na lekcję.
---------------------------------------------------------
Dziękuje kochani za odwiedziny. <3. Mam nadzieję, że ta część również wam się spodoba.
CHCIAŁAM WAM POWIEDZIEĆ, ŻE JEŻELI MACIE DO MNIE JAKIEŚ PYTANIA TO PYTAJCIE NA PRYWATNYM, A JA POTEM ODPOWIEM NA WSZYSTKIE PYTANIA NA BLOGU.
Dziękuje wam za liczne komentarze, i za to że jestescie.
JESTEŚCIE CUDOWNI, UWIELBIAM WAS
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Gdy w końcu dojechali na komisariat, Suzan szybko zeskoczyła z motoru i biegiem ruszyła w stronę drzwi nie zwracając uwagi na swoich znajomych.
Weszła do środka i zaczepiła pierwszego lepszego policjanta.
-Dzień Dobry, to ja Suzan Rose, wzywano mnie w sprawie Felixa-przywitała się
-Ah tak Dzień Dobry, proszę się udać bo biura policjanta który dzwonił, to te drzwi po lewej-wskazał na drzwi
-Dziękuję bardzo, Do widzenia-pożegnala się
Suzan udała się w kierunku, który wskazał jej policjant.
Zapukała i nie czekając na "Proszę" weszła.
-Dzień Dobry-powiedziała do policjanta, który siedział na fotelu
-Pani Suzan?? Proszę usiąść- wskazał na krzesło
Suzan usiadła i w tej samej chwili drzwi się otworzyły i do środka wparowali Lucy, James i Alex
-My z Suzan-wytłumaczyła Lucy
-Proszę usiąść na kanapie-potarł czoło policjant
-Więc po co mnie tu pan wezwał??-zapytała się Suzan
-No tak, ponieważ pani powiedziała nam, że pan Felix był pijany, jednak nie znaleźliśmy w jego ciele ani kropli alkoholu, ani narkotyków. Jednak pan Felix bardzo dziwnie się zachowywał, nie mam zielonego pojęcia dlaczego jednak jest to bardzo podejrzane-wytłumaczył policjant
-Rozumiem, chociaż... Nie, nie rozumiem-zdzwila się Suzan-Mogę się z nim zobaczyć??-dodała
-Tak, jasne, twoi przyjaciele również-uśmiechnął się-Felix jest w celi na przeciwko
Wszyscy wstali oprócz policjanta i wyszli. Przy celi Felixa stał policjant który ją otworzył.
-Felix co się z Tobą dzieje-machneła mu ręka przed oczami
-Mogę go sprawdzić??-spytał James
-Hmm no dobra, tylko go nie skrzywdź-pogroziła mu palcem Suzan
James podszedł do Felixa i zaczął mu się przyglądać, zadawał mu jakieś pytania, których nie słyszała reszta. Po małym "przeglądzie" James wyszedł z celi bez słowa i do kogoś zatelefonował.
-Dobra, ja już muszę iść-powiedziała Suzan do reszty
-My też idziemy-odezwali się Lucy i Alex
Cała trójka wyszła z celi i udała się na świeże powietrze. Po kilku minutach dotarł również do nich James
-Do kogo dzwoniłeś-spytała się Suzan
-Nie twój interes-nie zaszczycil jej nawet spojrzeniem
-Nie to nie-wzruszyła ramionami
-Wsiadasz i jedziesz czy zostajesz??-James wsiadł na motor i spojrzał na nią pytającym wzrokiem
-Wsiadam, wsiadam-jak powiedziała tak zrobiła
Lucy również siedziała już na motorze, tyle że u Alexa.
-Zawieziesz mnie do samego domu-spytała się James`owi Suzan
-Nie ma sprawy tylko powiedz gdzie mieszkasz-James zgodził się bez żadnych ceregieli
Suzan wytłumaczyła mu gdzie mieszka i ruszyli. Po 30 minutach byli na miejscu. Lucy i Alex dawno gdzieś pojechali. Suzan zsiadła z motoru i ruszyła w stronę domu.
-A dziękuje gdzie??-krzyknął za nią James
-Dziękuję-odkrzykneła mu i weszła do domu
Zamkneła za sobą drzwi i ściągła buty.
-Jejku Suzan kochanie gdzieś ty się podziewała-przywitała ją ciocia i mocno uścisneła
Suzan i ciocia poszły do salonu usiadły na kanapie, i dziewczyna opowiedziała jej wszystko co się stało.
-Rozumiem kochanie, ale proszę dzwoń do mnie następnym razem-ciocia podała jej swój numer telefonu
-Dobrze ciociu i przepraszam, a teraz pozwolisz, że odpocznę i odrobię lekcję-wstała z kanapy
-Jasne idź-uśmiechneła się do niej ciocia
Suzan poszła do swojego pokoju i zamknęła za sobą drzwi. W końcu była w swoim królestwie, pokoju który przesiąkał nieodgadniętą magią. Usiadła do biurka i zaczeła odrabiać lekcje, zaraz po tym położyła się na łóżku w ciuchach spojrzała na zegarek była 18 i zaraz potem zasnęła.
---------------------------------------------------------
Mam nadzieję kochani, że się wam podobało. Dziękuje za licznik odwiedzin, ktory z każdy dniem się powiększa. Dziękuje również za te miłe komentarze, jesteście wspaniali. Życzę miłego czytania oraz miłego dzionka. Pozdrowionka ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

angel2821
 
magiczna19
 
Hejka kochana masz tak świetnego bloga ;** Kocham twoje wpisy, a Ciebie wprost uwielbiam. Trzymaj tak dalej i zadzro talentu. Wybacz, ale nie mogłam się powstrzymać musiałam Ci to napisać. Kochana i z talentem ;** Pozdrowionka *
  • awatar Magiczna dziewczyna!: @Moc Żywiołów: jejku! dziękuje! kurcze ryczę, takie cudowne słowa ;(! kocham! :*
  • awatar Moc Żywiołów: Kochana ;** Mówię tylko co myślę bo jesteś wspaniała i nic tego nie zmieni <3 love you
  • awatar Magiczna dziewczyna!: @Moc Żywiołów: Jejku! jejku! Jejku! dziękuje, dziękuje, dziękuje!:* Love you too <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Po skończonych wszystkich lekcjach Lucy i Suzan razem wyszły ze szkoły.
-Może pójdziemy gdzieś razem??- zapytała Lucy
-Hmm czemu nie, chociaż ciotka będzie się o mnie martwić- myślała Suzan
-Nic Ci się nie stanie, jesteś ze mną- wyszczerzyła zęby w uśmiechu Lucy
-No okej
Dziewczyny poszły do parku. Gadały śmiały się i lepiej poznały.
-Ej dziewczynki co tak szybko- odezwał się głos za nimi
Odwróciły się przestraszone.
-Alex!! Chcesz żebym zawału dostała??- powiedziała przestraszona Lucy
-Ty nie, ale twojej przyjaciółeczce by się przydało.- objął Lucy i wskazał na Suzan
-E tam gadasz, po prostu pogódź się z tym, że nie zawsze będzie tak jak ty chcesz- wzruszyla ramionami
-Hmm, ej patrzcie tam, jakiś kolo całkmiem pijany-wskazał palcem na jakiegoś chłopaka
Suzan odwróciła się i zobaczyła... Felixa.
-No nie, jeszcze on-mrukneła- Zaraz przyjdę-powiedziałana głos
Poszła do Felixa, a osłupieni znajomi odprowadzili ją wzrokiem
-Felix, co Tobie??- klepneła go w ramię
-Ooo najpiękniejsza Suzan, co tam u Ciebie- zapytał kołysząc się- Suzan, tu jest Suzan, śliczna no nie??- krzyknął na całe gardło
Suzan chciała go jakoś uciszyć, ale żadne sposoby nie działały.
-Kurde, dzwonie na policje- zdenerwowała się
Jak powiedziała tak zrobiła po kilku minutach policja przyjechała. Zabrała na komisariat Felixa. Powiedzieli jej, że jak będą jej potrzebować to zadzwonią.
Gdy wszystko ucichło, poszła do Lucy i Alexa.
-No no, współczuje gościowi, ledwie coś powiedział, a ty wezwałaś policje- skrzywił się James
-A ty do cholery skąd ty tu?? Wszędzie Cie pełno, i to mój zasrany interes co robie, a czego nie. Kumasz??- zdenerwowała się poraz kolejny tego dnia
James coś do niej mówił, ale ona błądziła wzrokiem po drzewach. Iiii na jednym drzewie siedział człowiek, na drzewie!! Przyglądał jej się z taką wrogością w oczach.
-Ej widzicie tego człowieka na drzewie??- wskazała na drzewo
-Zwidy masz jakieś czy coś, ja tam nikogo nie widze- zdzwił się Alex
Ale Suzan go widziała patrzył prosto na nią, jakby chiał coś jej powiedzieć, ale niezbyt miłego.
Gdy spojrzała się na James`a, on też dziwnie się jej przyglądał.
-Dobra, uważaj sobie mnie za wariate, ale nie gap się takk na mnie!! Do cholery- dźgneła James`a palcem w bok
-Dobra Suzan chodź odprowadzę Cię, bo towarzysto tych pajaców nie wychodzi Ci na dobre- mrugneła Lucy
-Ej mówisz o swoim chłopaku-pogroził jej palcem Alex
-No własnie wiem, pajacu- pocałowała go w policzek, a James`a poklepała po plecach
Wzieła pod ręke Suzan.
-Prowadź kochana, do twojego królestwa- zaśmiała się Lucy
I dziewczyny poszły do Suzan, a chłopacy zajeli się sobą, a ten człowiek na drzewie?? Zniknął tak szybko jak się pojawił.
W połowie drogi do Suzan zadzwonił telefon. Wyjeła go z torby i spojrzała na wyświetlacz. Policja
-Tak słucham-odebrała
-Czy rozmawiam z Panią Suzan Rose??- zapytał policjant
-Tak owszem, to ja zadzwoniłam po państwa w sprawie dziwnego zachowania Felixa- wytłumaczyła
-To proszę przyjechać na komisariant jak najszybciej- oznajmił jej policjant
Po tym komunikacie od razu się rozłączyła.
-Dzwonili z policji, mam przyjechać na komisariant-powiedziała Suzan do Lucy
-No okej, ale skąd tu weźmesz samochód?- uniosła brew
-Samochód może nie, ale motor owszem-odezwał się James
Dziewczyny się odwróciły
-Co?? Wy nas śledzicie czy jak?- zdzwiła się Suzan
-Nie, ale nawet gdyby tak to jak na razie wychodzi to wam na dobre- uśmiechnał się zadziornie James
Suzan chciała spytać się coś Lucy, ale ona już siedziała na motorze Alexa, przytulając się do niego.
-Ja z nim nie pojade-wskazała na James`a
-Co boisz się??- uniósł brew
-Nie, bo na motorze jeździłam nie raz- powiedziała
Co było prawdą, jeszcze kilka dni temu gdy mieszkała z ojcem, to śmigała na motorze przyjaciela, co nie koniecznie podobało się ojcu.
-No to wsiadaj i nie marudź- klepnął miejsce za sobą
-Z Tobą? Nigdy, jeszcze będe musiała Cie dotykać?Nie i jeszcze raz nie- pokiwała głową
-Niektóre laski, pozabijały by się o to, żeby mieć okazje ze mną jechać- puścił do niej oczko
-Jakbyś nie zauważył ja nie należe do tych "niektórych"- pokazała mu język
-Suzan!! Wsiadaj z nim, bo tracę cierpliwość-krzykneła na nią Lucy
-No dobra, raz ewentualnie
Podeszła do James` i usiadła za nim.
-Trzymaj się tu- wziął jej ręce i położył sobie na brzuchu
-A wy wogule wiecie gdzie jest tem komisariat?- zapytała Suzan
-Tak, nie mieszkamy tu kilka dni, tylko kilka lat-odezwał się James
I ruszyli na komisariat. Suzan podobała się ta przejażdżka, ten wiatr we włosach i hałas.
---------------------------------------------------------
Mam nadzięje, że podobała się wam ta częśc. Zaniedługo 200 odwiedzin, dziękuje wam kochani, że jesteście tak aktywni. Uwielbia was ;** Miłego dzionka wam życzę. Pozdrowionka.
 

 
Drzwi staneły przed nią otworem. Weszła do szkoły. Nikogo nie było na korytarzu, żadnych głosów. Rozejrzała się do okoła.
-Zgubiłaś się??-usłyszała za sobą głos
-Hmm tak, jestem nowa, szukam swojej klasy- odwróciła się i zobaczyła niską kobiete w koczku
-Witaj jesteś zapewnie Suzan Rose, jestem nauczycielką polskiego, zaprowadzę Cię do twoje klasy-uśmiechneła się i poszła w kierunku pewnych drzwi
-Dzień Dobry, tak to ja, dobrze- poszła za nauczycielką
Kobieta zapukała do drzwi i je otworzyła, popchneła Suzan do środka. Wszyscy zaczeli się na nią gapić.
- Dzień Dobry Suzan, widzę, że w końcu dotarłaś-uśmiechnął się do niej nauczyciel
-Dzień Dobry, tak w końcu- uśmiechneła się nerwowo
-Usiądź z Lucy- wskazał na miła blondynkę koło okna.
Suzan udała się w jej kierunku, zaciekawione spojrzenia doprowadziły ją, aż do ławki. Usiadła i rozapkowała książkę i zeszyt do matematyki. Skąd wiedziała że jest to właśnie ta lekcj?? Jak wchodziła do klasy to na tablicy zauważyła matematyczne równania.
-A i jeszcze jedno Suzan, po lekcji zostań na chwilę z Lucy- dodał nauczyciel
Suzan pokiwała głową na znak, że do niej dotarło.
-Hej jestem Lucy- przywitała się z nią blond towarzyszka
-Hejka, Suzan jestem -uśmiecneła się do niej
-Dziewczyny nie rozmawiajcie, poznacie się na przerwie- skarcił je nauczyciel
Dziewczyny się na siebie spojrzały i uśmiechneły się do siebie tajemniczo. Gdy mineła lekcja, poszły do nauczyciela. Suzan dostała swój kluczyk do szafki, i razem z Lucy wyszły na przerwę.
-Chodź oprowadzę Cię po szole i powiem Ci trochę o uczniach- mrugneła do niej
Poszły do szafki.
-Widzisz tą blondynkę z wianuszkiem dziewczyn?? To nasza szkolna dama wiesz oh i ah- skrzywiła się Lucy
- Taa szkoła bez laluni nie istnieje- uśmiechneła się krzywo
Lucy pokazała jej również kujonów, luzerów, damusie itp.
Nagle Suzan poczułw na sobie czyiś wzrok.
Odwróciła się i zobaczyła wysokiego umięśnionego chłopaka z czarnymi włosami na bok
-A ten to kto??- wskazała na niego
-Ten to James, najprzystojniejszy i najniebezpieczniejszy chłopak w klasie. Widzę, że masz wyrafinowany gusta- mrugneła do niej
-Nie on mnie nie kręci, tylko bezczelnie się na mnie gapi
-Chodźmy do mojego chłopaka, to ten po prawej stronie Jamesa
Poszły do nich
-Hej Alex-Lucy przytuliła się do swojego chłopaka
-Hej kotek- uśmiechnął się do niej- A Ciebie kojarze-odezwał się do Suzan
-Taaak palancie, lepiej zakładaj kask, podczas jazdy na motorze, bo Ci się coś w główkę stanie, upss, a może już Ci się cos stało- uśmiechneła się złosliwie
-Uuu- rozległy się koło niej głosy
Lucy odkleila sie od Alexa i podeszła do niej
-No no szacun Suzan, nikt mu się jeszcze z dziewczyn nie postawil, no oprocz mnie- przybiła z nią piątke
-Ej zdradzasz mne??- Alex rozłożył rece
-Haha, no sorki, ale to było świetne-przytuliła Suzan
-Dobra, Alex, kończ tą dyskusje i spadamy-odezwał się James
-Jasne, no pa kotek, a z Tobą się jeszcze policze- wskazał na Suzan
Chłopacy poszli, a dziewczyny zostały.
-Haha to było swietne. Przybij piąteczke. Przyjaciolki??- zapytala Lucy
-Jasne- Suzan przybiła piątke z Lucy
Po szole rozległ się dzwonek, oznajmiający koniec przerwy. Suzan i Lucy udały się na lekcję.
---------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że się podobało. Kolejna część jutro ponieważ idę do koleżanki na urodziny. Dziękuje wam kochani, że jesteściei czytacie mojego bloga. Jesteście wspaniali. Dziękuje wam za komnatrze i za aktywnośc na blogu. Uwielbiam was kochani. Miłego dzionka wam życzę. Pozdrowionka ;*
  • awatar F.I.T: Jej swietnie, jest wspanialy :)
  • awatar Magiczna dziewczyna!: cudowne kochana! :* Ciągle jak czytam snuje z kim może być Suzan teraz to wiem z James'em :D cudowny rozdział :* miłego dnia <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Po zjedzeniu obiado-kolacji. Suzan poszła do swojego nowego pokoju rozpakować się. Poszła schodami do góry i otworzyła drzwi od pokoju. Przekroczyła jego próg z uśmiechem i zamkneła za sobą cicho drzwi. W tym pokoju było coś magicznego, czuła ciepło bijące od każdej rzeczy którą dotknęła. Otworzyła walizke i zaczeła wyjmować z niej ubrania i chować do dużej szafy która stała zaraz przy oknie. Gdy skonczyła się wypakowywać, właczyła sobie piosenke i zaczeła cicho nucić. Po godzine ogarneło ją znużenie. Poszła do łazienki się umyć i przebrać w piżamę. Gdy już to zrobiła wgramoliła się do dużego łózka, i z chwilą gdy jej głowa dotkneła poduszki... zasneła.
*ranek*
Suzan obudziła się zlana potem. Miała dziwny sen. Spojrzała na zegarek, była godzina 6:30.
*Hmm wezme się w garść. Dzisiaj pierwszy dzień szkoły. Ehh.-myśli*
Umyła się i ubrała w czane rurki i koszule ombre. Zeszła cichutko na dół, aby zrobić sobie jajecznice na śniadanie. Zjadła ją i umyła po sobie.
-Witaj kochaniutka, widze, że już nie możesz się doczekać wyjścia do szkoły-usłyszała za sobą głos
-O Witaj ciociu. Hehe nie to nie to, spać nie mogłam-odwróciła się do cioci
-Rozumiem, też często tak mam, książki i zeszyty masz już w torbie, zatroszczyłam się o to-uśmiechneła się do niej i wskazała na torbe leżącą na kanapie
-Dziękuje Ci bardzo ciociu-cmokneła ją w policzek
Pogadały sobie jeszcze przez pół godziny.
-No dobrze, zmykaj do szkoły, Felix zaraz będzie pod domem i Cie zawiezie-uścisneła ją-Powodzenia
-Dziękuje Ciociu-wzieła plecak i wyszła z domu
Felix już na nią czekał
-O hej-uśmiechneła się do niego
-Hejka-mrugnął do niej i otworzył jej drzwi od auta
*Jaki dżentelmen-myśli*
Wsiadła do samochodu, zapieła pasy i ruszyli
-Ile się jedzie do szkoły??- spytała
-Jedzie się 10 minut, a idzie około 20- odpowiedział jej- Stresujesz się??- dodał
-Trochę, a co dziwisz mi się?? Ide do szoły dwa miesiące po rozpoczęciu roku szkolnego-skrzywiła sie
Zaczeli rozmawiać o wszystkim i o niczym.
-No dojechaliśmy, dalej sobie poradzisz-oznajmił
-Dzięki-otworzyła drzwi od auta wyszła i pomachała mu na pożegnanie
Wolnym krokiem udała się do szkoły, nikogo nie było na boisku. Doszła do drzwi. Zacisneła zęby, wstrzymała oddech połozyła dłoń na klamce i otworzyła wrota do nowej szkoły, nowego życia.
---------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że się podobał
Wybaczcie, że dopiero teraz, ale byłam mocno zajęta. Miłego wieczorku. Pozdrawiam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
I ujrzała przed sobą, mały biały domek.
-Tu mam mieszkać?-zapytała zdziwiona
-Tak tutaj, wiem, że to nie duża willa, ale powinnaś sobie dać radę-odpowiedział Felix
-Nie no spoko, jest fajnie, nowe miejce, inny dom, tym lepiej. Będe mogła odpocząć od tej wielgaśnej willi.-uśmiechneła się zadowlona
-No to chodź, idziemy-wyszedł i otworzył jej drzwi
Suzan wszyła z auta i razem z Felixem otworzyli bagażnik i wzieli walizki. Szybkim krokiem udali się do domku i zapukali... cisza... zapukali jeszcze raz i otworzyła im drzwi kobieta mniej więcej w wieku 40 lat.
-Ooo Suzan witaj słonko- uścisneła ją ciotka-Ciebie też witam Felixie
-Cześć ciociu-uśmiechneła się
-Wchodźcie, wchodźcie-pokazała ręką na wnętrze domu
-Ja już uciekam do domu Pani Saro-odezwał się Felix
-Dobrze, leć i dobrze się sprawuj- puściła oczko Pani Sara
Suzan i jej ciotka weszły do domu. Dziewczyna zaczeła rozglądać się po wnętrzu. Domek urządzony był skromnie, ale miło i ciepło.
-Chodź kochana pokaże Ci twój pokój-powiedziala ciotka
Ciotka zaprowadziła ją na góre, do małych drzwi, gdzie, żeby wejść trzeba było schylić głowę. Otworzyła drwi, a oczom Suzan ukazał się piękny pokój z łóżkiem dużym i zbaldachimem.
-Wow, pokój jak dla księżniczki-dotykała ścian i szafek
-To był pokój twojej mamy, gdy była w tym samym wieku co ty teraz-rzekła cicho ciotka
Suzan smutno się uśmiecneła, wyobraziła sobie mamę uśmiechniętą i chodzącą, po tym pokoju.
-Chodź, później się rozpakujesz. Pójdziemy zwiedzić miasteczko, co ty na to??-zapytała się jej
-Tak z chęcią- odpowiedziała z radością Suzan
Wyszły z pokoju, a potem z domu. Poszły wąską ścieżką w kierunku małego parku. Gdy Suzan szła wszyscy się jej przyglądają.
-Ciociu czemu wszyscy mi się przyglądają?-szepneła
-Wiesz to jest miasteczko nie za duże, więc wszyscy w okolicy wiedzą, że nowa dziewczyna ma się tu wprowadzić, a po za tym jesteś bardzo piękna- uśmechneła się
Gdy skończyła mówić z nikąd pojawił się motor z wielkim rykiem i prawie przejechałby Suzan.
-Debilu patrz jak jeździź bo skopię Ci tyłek-wrzasneła za nim Suzan
-Suzan!! Hehe pierwszy raz ktoś się na niego tak wkurza. Ale uważaj ze słownictwem-skarciła ją
-Dobrze ciociu, ale jak taki bara.. ekhem raczej taki pirat drogowy jeździ to nie trudno się zdenerwować-wzruszyła ramionami
Gdy skonczyły rozmawiać ciocia pokazała jej szkołę do której miała chodzić.
-Kiedy wogule mam iść się uczyć??-zapytała
-Już jutro, po co z tym zwlekać-odpowiedziała jej ciocia
Suzan jękneła. Niezbyt jej się to podobało, ale cóż miała na to poradzić. Razem z ciotką wróciły do domu. Ciocia stwierdziła, że czas coś zjeść i ugotowała pyszne spagetti. Suzan usiadła do stołu i zaczeła ze smakiem zajadać.
-Ciociu wiesz, ile tu będe-powiedziała z pełną buźią
-Na pewno będziesz tu na swoje 17 urodziny, czyli pół roku, a tata się zastanawiał, czy nie lepiej by bylo gdybyś tu zamieszkała-wytłumaczyła jej i usiadła do stołu
-Co??!! Chce się mnie tak pozbyć??- odłożyła widelec zezłoszczona
-Nie chce się Ciebie pozbyć tylko po prostu, ehh z resztą za niedługo zrozumiesz, i będziesz sama chciała tu zostać-uśmiechneła się delikatnie
Suzan lekko pokiwała głowæ na znak, że zrozumiała.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Zastała tam ojca z... jakimś nieznanym jej chłopakiem.
Uniosła brew i podeszła do taty.
-A ten to kto??- wskazała na chłopaka bez żadnego wstydu
-To jest Felix- odpowiedział tata
-Dobrze, ale po co on tu wogule jest?? Przecież miałam jechać do ciotki-zdzwiła się
-Tak właśnie Felix, po Ciebie przyjechał, bo ciocia go poprosiła, a ja nie mam czasu Cię tam zawieźć-wytłumaczył jej
-No tak ty nigdy nie masz dla mnie czasu-mrukneła- A nie boisz sie mnie z nim puścić?- dodała
-Nie martw sie nic Ci nie zrobie, jesteś przy mnie bezpieczna- odezwał się Felix
-Widzisz Suzan, no to jedźcie bo za osiem godzin macie tam być-pocałował Suzan i wzioł walizki
Suzan i Felix poszli za nim do auta pomogli mu wpakować walizki, jeszcze raz sie pożegnała z ojcem i wsiadła do auta, koło Felixa. Ruszyli.
Przez dobre 15 minut jechali w ciszy.
-Może powiesz coś o sobie?- zapytali się jednocześnie
Po aucie rozległ się ich śmiech, atmosfera się rozluźniła.
-Dobra zacznę, jak wiesz mam na imię Felix i mam 19 lat lubie...- niedokończył
-19 lat??!! I że mój ojciec Cie ze mną puścił-przerwała
-Dasz dokonczyć?-uniósł brew
Kiwneła głową.
-A więc lubię, sporty, malować, nie jestem człowiekiem który szuka adrenaliny, bardziej wole spokój- dokończył
-Hmm, ciekawe, ja jestem Suzan i mam 16 lat, zapewne to wiesz, lubie sporty ekstremalne, lubie adrenaline i imprezy, lubie również się spóźniać- wyszczerzyła zęby
- Haha spóźnianie, bardzo ciekawe zajęcie-zaśmiał się
-Zastanawiam się czemu ciotka, akurat chciała, abyś ty przyjechał? Może wiesz-zapytała
-Tak wiem, twoja ciotka pracuje w sklepie z jakimiś pierdołami, a ja jestem jej sąsiadem i również teraz twoim, i pomagam jej w domu i opiekuje się jej psem-wytłumaczył jej
I tak przez pół drogi, dyskutowali, śmiali się i rozmawiali.
Po 4 godzinach zrobi przystanek. Wysiedli z samochodu wyprostować kości. Do Felixa zadzwonił telefon, więc Suzan zajeła się chwile sobą. Poszła rozejrzeć się po okolicy. Poszła do sklepu kupić sobie chipsy.
-Mmm jaka laska-usłyszała za sobą
Odwróciła się przestraszona i zobaczyła dwóch upitych kolesi w wieku Felixa.
-Może ja laska, ale wy nie prezentujecie się zbyt dobrze- próbowała zachować spokój
Na szczęście przyszedł Felix, a sklepowa? Wszystko miała gdzieś.
-Chodź jedziemy-Felix złapał ją za ręke i wyprowadził ze sklepu
-Pozwolił Ci ktoś tam chodzić??- powiedzial wkurzony
-A ktoś mi zakazał?? Nie, więc nie gorączkuj się tak- uśmiechneła się do niego lekko
Felix westchnął i otworzył jej drzwi od samochodu, wsiadła i pojechali dalej. Chłopak włączył muzyke, a Suzan wyciągneła książke pt."Wszystko jest możliwe, gdy uwierzysz" i zaczeła ją czytać. Po 4 godzinach dojechali na miejsce.
-No jesteśmy-powiedział
Suzan podniosła głowę i ujrzała przed sobą...
---------------------------------------------------------
Ciąg dalszy nastąpi
Mam nadzieję, że się podobało.
Miłego dzionka
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dostałam nominacje od hope2335.pinger.pl. Dziękuje Ci za to bardzo.
Pytania od niej:
1. Jak masz na imię?: Angelika
2. Ile masz lat?: 14
3. Jakie masz zwierze?: Psa i dwie papugi
4. Lubisz prowadzić swojego bloga?: Bardzo, zapełnia mi to czas i poznaje nowych wspaniałych ludzi, którzy chcą się czymś podzielić
5. Jakie kolory lubisz najbardziej?: Miętowy i różne odcienie niebieskiego
6. Kiedy obchodzisz urodziny?: W lipcu
7. Od kiedy jesteś blogerką?: Mniej więcej od półtorej roku
8.Jak znoszisz hejterskie komenatrze, a jak miłe?: Hejterskimi się nie przejmuje, a z miłych się bardzo ciesze
9. Jaki przedmiot lubisz w szkole najbardziej?: w-f i muzyka
10. Czy zakochałaś się kiedyś od pierwszego wejrzenia?: Nie jeszcze nie, ale wszystko jeszcze przede mną
11. Co sądzisz na temat przyjaźni, a co na temat miłości?:
Hmm moim zdaniem przyjaźń jest ważniejsza, ponieważ taka prawdziwa przyjaciółka Cie nie zostawi, a miłość nigdy nie wiesz gdy ktos Cie rzuci.
Ja nominuję:
1. http://magiczna19.pinger.pl
2. http://blluesky.pinger.pl
3. https://marzycielka17.pinger.pl
4. http://loveestore.pinger.pl
5. http://tocalajaniezmieniesie.pinger.pl
6. http://zuzzara12.pinger.pl
7. http://urodowapasjonatka.pinger.pl
8. http://palza.pinger.pl
9. http://kamila5554.pinger.pl
10. http://klaaudynnaa.pinger.pl
11. http://thisother.pinger.pl

Pytania:
1.Jak masz na imie?
2. Ile masz lat?
3. Jakie masz pasje?
4. Gdzie chcialabys w przyszlosci zamieszkac?
5. Co sadzisz o hejterach?
6. Czego nie lubisz w ludziach?
7. Skąd wzioł Ci się pomysł na bloga?
8. Lubisz czytać?
9. Jaka jest twoja ulubiona książka?
10. Najgorszy film, który do tej pory obejrzałaś?
11. Jak spędziłaś wakacje
 

 
Zadzwonił ten cholerny budzik w połowie jej cudownego snu. Obudziła się ze złością.
-Cholerny budzik- krzyknęła na całe gardło
-Nie wyżywaj się na nim!!-dobiegł ją głos taty z dołu
-Łatwo Ci mówić, ty wstajesz o której chcesz-powiedziała sama do siebie
Wstała z łóżka, przetarła oczy i poszła do swojej łazienki. Tak miała swoją łazienke. Razem z tatą mieszkali w duże willi, ona zajmowała cała góre, kiedyś dzieliła ją z mamą, ale jak jej mama zmarla, to no cóż, została sama. Umyła się, uczesała i założyła czarne rurki i miętową bluze wciąganą przez głowę. Zeszła na dół na śniadanie. Czekały tam na nią tosty. Zdziwiła się bo nigdy jej tata nie szykował śniadania. Wiedziała, że coś jest na rzeczy, czuła to. Usiadła przy stole i zaczeła je jeść. Po mniej wiecej pięciu minutach, przyszedł tata.
-Witam Cię Suzan- przywitał ją tata
*Tak oficjalnie?? Coś mi nie gra. Ma do mnie jakąś sprawę-myśli*
-Hmm cześć- odburkneła
-A więc, mam dla Ciebie pewną wiadomość, nie idziesz dzisiaj do szkoły- odsunoł sobie krzesło i usiadł
-No świetnie, więc po co ja ten budzik nastawiałam- uśmiechneła się od ucha do ucha- Zaraz, a gdzie jest haczyk??- dodała
-Ten jak to nazwałaś haczyk jest taki, że jedziesz do swojej ciotki, siostry twojej mamy, na kilka miesięcy- oznajmił jej
-Że co?? Że jak?? O nie, nie. Nigdy w życiu, ani mi się śni- wstała zbulwersowana od stołu
-No to niech Ci się to kochana przyśni, bo dzisiaj wyjeżdżasz, i nie chce słyszeć, ani słowa więcej.- powiedział
-A ja to co?? Możesz tak sobie decydować o moim życiu?? Nie mam nic do powiedzenia??!!- zbuntowała się
-Oj kochana, nie jesteś jeszcze dorosła, więc na razie ja decyduje o twoim życiu- tak zakończył dyskusje- A i teraz marsz do góry się pakować i ja Ci w tym pomogę, abyś nic nie wykąbinowała- dodał
-Ehh- westchneła zrezygnowana i poszła do góry
Tata poszedł zaraz za nią. Wyjeła 3 walizki, i zaczeła pakować rzeczy. Walizki, bluzy, spodnie, kilka sukienek, buty, bluzki, swetry, zeszyty, piórnik z przyborami, zegar, książki, laptopa, tableta.
-Ee to juz wszystko?? Bo nie wiem czy mamy czwartą walizke- powiedzial zmieszany ojciec
-Tak już, wszystko. Zatelefonuje jeszcze do przyjaciół, aby się pożegnać.-i jak powiedziala tak zrobiła
Przyjaciele byli nie mniej zbulwersowani niż ona. Zeszła na dół z walizkami i zastała tam ojca z ...
---------------------------------------------------------
Ciąg dalszy zaniedługo nastąpi, mam nadzieję, że się spodobało.
DZIĘKUJE WAM KOCHANI ZA 100 ODWIEDZIN, JESTEŚCIE ŚWIETNI.♥♥
Mam nadzieję, że aktywność i komentowanie jeszcze bardziej sie poprawi. Miłego popołudnia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ciemną ulicą szła dziewczyna w kapturze, ręce miała w kieszeni, głową lekko podrygiwała w rytm muzyki. Zmierzała w stronę domu. Szła tak jakby nic ją nie obchodziło. Znała każdy zakątek tego miasta. Z zamkniętymi oczami mogłaby się dostać wszędzie gdzie chciała bez najmniejszego problemu. Po mniej więcej 15- minutach dotarła do domu. Z lekko bijącym sercem wzieła oddech i otworzyła drzwi po cichu. Stawiała ciche i małe kroki do pokoju.
-Znowu się spóźniłaś Suzan- dobiegł głos z salonu
Uddała się tam nasza główna bohaterka o imieniu Suzan. Była typem imprezowiczki, tajemnicza i w miare radosna dziewczyna. Przypominająca z wyglądy Królewne Śnieżke.
-Przepraszam tato-rzekła cicho
-Nie masz dzisiaj żadnego usprawiedliwienia?? Żadnego: Zapomniałam telefonu, źle miałam nastawiony zegarek??- spytał szorstko
-Nie, wybacz- rzekła z udawaną kruchą
-Marsz do pokoju i nie chce Cię widzieć przez najbliższe kilka godzin, które zapewnie będziesz spać-machnął ręką w kierunku drzwi wypraszając ją.
Suzan udała się do swojego pokoju ze złosćia zamkneła drzwi. Jej tata taki już był, oschły, bezuczuciowy, rygorystyczny, jakby każdy najmnieszy błąd mógł zniszczyć jej życie. Nie pozwalał się do siebie zbliżyć. Może to dlatego, że zmarła jej mama gdy ona miała 8 lat.
Suzan podeszła do zdjęcia wiszącego na ścianie.
-Tak mamo, to już 8 lat jak nie żyjesz. Nie było Cię na moich 16 urodzinach i nie będzie Cie na 17.- pogłaskala zdjęcie z troską.
Ze smutną miną poszła się umyć i położyła się do łóżka. Zasneła szybko i głęboko.
---------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że spodobała się wam pierwsza częśc, troche krótka, ale dalsze będą dłuższe.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Hejka, jednak nie zawieszwm bloga, mam nowy pomysł mam nadzieję, że wam się spodoba. Miłego dnia
 

 
Witam
wszystkich. Moich przyszłych czytelników. Będzie to blog o
opowiadaniach. Mam nadzieję, że się wam spodoba. Proszę piszcie opinie. Mam nadzieje ze bedziecie komentowac
Miłego czytania
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›